Restytucjonizm

Informacje i spostrzeżenia o innych wyznaniach związanych z założycielem "Towarzystwa Strażnica" np. "Epifania", "Badacze Pisma Świętego", "Świt"
Ilyad
Posty: 1191
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 6:56 am

Re: Restytucjonizm

Postautor: Ilyad » czw lip 19, 2018 8:33 am

Ariel:
Ten argument ma charakter życzeniowy. Czyż KRYTERIUM OCENY, jaka jest Boża sprawiedliwość i miłość, nie powinna być Biblia ? Tzn. Boże postępowanie w przeszłości ? Jakie ono było ? Czy było ono takie TY CHCIAŁBYŚ aby było ?


Boże postępowanie w przeszłości było różne. Jednak w ocenie tego, jaki jest Bóg, warto wziąć pod uwagę nie tylko przeszłość, ale także przyszłość. Gdy połączy się to wszystko, naprawdę można odnaleźć w Biblii Boga, którego jest za co kochać.


Arielu, robi się z tego akademicka dyskusja, która nauka jest lepsza ;) Już pisałem że GDYBY TO ODE MNIE ZALEŻAŁO, jaka nauka jest właściwa, wybrałbym Restytucjonizm. Problem polega na tym że od czasów Pana i apostołów, całe Chrześcijaństwo głosiło JEDYNĄ nadzieję na zbawienie TU I TERAZ. W wypowiedziach apostołów nie ma JAKIEJKOLWIEK ALTERNATYWY, dla ludzi odrzucających Chrystusa. Oni byli ZDETERMINOWANI, by RATOWAĆ ludzi. Cały zaś ruch badacki, głosi coś zupełnie odmiennego - "inną" Ewangelię. Nie ma motywacji do głoszenia, do zmiany życia.Ta nauka USYPIA i szkoda że wciąż tych "owoców" Restytucji nie dostrzegasz. Ja dziękuję Bogu, że wyrwałem się z tego i dziś widzę Restytucję jako jedno z diabelskich narzędzi zwiedzenia.

Kol. 2:8
"Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie"

Niezbyt trafiony przykład. Ja wiem że Bóg mnie kocha, bo widzę w swoim życiu, jak mnie prowadził i ochraniał, bym mógł poznać Ewangelię, a potem w jaki sposób pomagał bym wybierał w życiu to co Jemu się podoba. Bracia podniesieni Z SAMEGO DNA, opowiedzą to samo i więcej. Z własnego podwórka znam przykłady ludzi, którzy również doświadczali Bożej miłości, a jednak wybrali życie "po swojemu", i niestety nie ma już ich wśród żywych.


Znam też takich ludzi z własnego podwórka. Tylko czego to dowodzi? Znam ludzi, którzy nie wierzyli w piekło i odeszli od Boga i znam ludzi, którzy wierzyli w piekło i odeszli od Boga. Nic z tego nie wynika, niestety.


Właśnie że wynika - przynajmniej dla mnie :) Bóg CHCE RATOWAĆ grzeszników i PRAWDZIWIE to robi, a więc JEST MIŁOSIERNY, a wcale nie musi tego robić. Daje jednak ludziom wolny wybór i uszanuje ludzkie decyzje, nawet jeżeli mają ich zaprowadzić do Gehenny.

Te wszystkie przykłady nie zmieniają faktu, że ewangeliczna "wersja" Boga to wizja istoty okrutnej i przerażająco niemiłosiernej. Mam na myśli oczywiście jej stosunek do tych, którzy nie uwierzyli.

Boża sprawiedliwość i jej kryteria różnią się od ludzkich. Gdyby to ode mnie zależało, to raczej nie skazałbym miliardów potomków Adama i Ewy na 6000 lat bólu i cierpień za to że ich prarodzice zjedli maleńki owoc. Pewnie też inaczej obszedłbym się z mieszkańcami Sodomy i okolicznych miast, albo ze światem przedpotopowym, nie wspominając już o losie Amorytów. Przykłady można by mnożyć. Ze wszystkich nich uczę się jednak że ZAWSZE Bóg ukazywał drogę ratunku. Moje poczucie sprawiedliwości nie ma tutaj znaczenia. Kimże jesteśmy by oceniać CO JEST MIŁOSIERNE I SPRAWIEDLIWIE, skoro Bóg jest od tego ?

Dlatego że TY ZDECYDOWAŁEŚ, na czym polega Boża miłość i sprawiedliwość ? Czy Twoje "chcenie", by Bóg był JAKI TY CHCESZ, BY BYŁ, ma jakikolwiek wpływ na stan faktyczny ? :roll:


Nie Ilyadzie. To normalna ocena osoby, która zdecydowała się myśleć podczas czytania Biblii i nie dać w sobie zagłuszyć szlachetnych odruchów serca. Każdą istotę, która powoduje cierpienie ogromnej większości swych podwładnych, nazwałbyś okrutną i bezmyślną. Jednak dokładnie w taki sposób prezentujesz Boga.


Zamiast obarczania mnie winą, za to że w TWOJEJ OCENIE Biblia przedstawia Boga jako istotę niemiłosierną i okrutną, wolałbym rzetelne argumenty Biblijne, że Pan i apostołowie głosili "Drugą Szansę" w wydaniu badackim :)

Dziwne. Ja, gdy dostrzegłem błąd restytucjonizmu, JESZCZE BARDZIEJ zacząłem Boga kochać, za to że przyszedł, cierpiał i umierał za takiego grzesznika jak ja, by mnie RATOWAĆ, chociaż nie byłem tego godny.


To nie jest kwestia kochania jakiejś koncepcji, tylko tego co mówi o tym Biblia, a ja jej po prostu wierzę.


Śmiem wątpić.
[/quote]

Twoja sprawa. Mam jednak pytanie: Jeżeli nauka Badaczy jest powrotem do Biblijnego chrześcijaństwa, to kiedy pojawiło się "odstępstwo" ? Kiedy Chrześcijanie przestali głosić Kondycjonalizm i Anihilacjonizm, a zaczęli nauczać o piekle ? Chodzi mi nie o pokrętne, nie potwierdzone niczym hipotezy, tylko konkretne cytaty.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2690
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Restytucjonizm

Postautor: Datsun » pt lip 20, 2018 4:57 pm

ariel pisze:
Datsun pisze:Czy przedstawiasz rzetelne informacje, Arielu?
Przecież to nieprawda. Nie przypominam sobie sytuacji aby ktoś z nas publicznie w zborze tak się wypowiadał. Chodziło przecież całkowicie o inne nauki.


Takie informacje otrzymałem "u źródła", czyli od osób z Białegostoku, choć nie jestem w stanie przypomnieć sobie, kto to był konkretnie.

Informacje sobie przypominasz ale od kogo to już nie? :?
Arielu, przecież to ja jestem z Białegostoku i byłem jedną z tych osób, którym zakazano się wypowiadać. :)
Chodziło głównie o tzw. "drugą szansę". Być może ktoś gdzieś w zborze mówił o osobowości Ducha Świętego ale że Pan Jezus to Bóg Jahwe ze Starego Testamentu to szczerze wątpię.

ariel pisze: Chodzi mi raczej o obraz Boga, którego nauczają i w którego wierzą. Ludzie, jako tacy, nie zniechęcają mnie raczej do niczego. Tu o Boga chodzi, Datsunie.


Tu nie chodzi o obraz Boga jaki sobie ktoś wyobraża ale o to co uczy na ten temat Biblia. Nasze wyobrażenia nie mają z tym nic wspólnego i nie nam oceniać.
ariel pisze:Nie przesadzajmy z tą "religią wymierającą". Badacze nigdy nie byli ruchem masowym (oprócz ŚJ). Nawet za czasów Russella, gdy wstrząsnęli całym chrześcijańskim światem, ich liczebność szacowana była na kilkadziesiąt tysięcy. Badacze oczywiście są w zupełnie innej sytuacji niż sto lat temu, ale z tym wymieraniem to gruba przesada.

Gruba przesada? :shock:
Widziałeś statystyki jakie podał forumowicz Korba? :?
One mówią same za siebie. Arielu, czasami warto popatrzeć co się dzieje na "podwórku"...

Ale czegoś to w ogóle nie rozumiem...
Bronisz Badaczy i podobne ruchy ale o ile mi wiadomo to sam stamtąd kiedyś odszedłeś. Nie znam szczegółów ale chyba tak pięknie jak to niby u nich jest, to chyba nie jest, prawda? ;)
ariel pisze:
Spotykasz czasami ludzi, którzy się obecnie nawracają? Czy oni lgną do Badaczy?


W gronie moich znajomych, którzy aktualnie są w jakichś ruchach badackich są byli więźniowie, byli charyzmatycy, byli baptyści, byli prawosławni (choć to raczej na Ukrainie), byli rzymskokatolicy, byli Świadkowie Jehowy. Ci, którzy przyszli i zostali, raczej cieszą się obrazem Boga jaki jest prezentowany w społecznościach badackich, choć część z nich ma sporo uwag co do samej struktury, czy też samej społeczności.

Człowieku, to są jakieś śladowe ilości. Przeważnie jeśli już to pokaleczeni byli świadkowie Jehowy lub protestanci. Pytałem o głoszenie Ewangelii i nawracających się do Boga w pokucie ludzi. Tak sobie wyobrażasz głoszenie Ewangelii i zdrowe zbory chrześcijańskie? :shock:
Nie, no nie ogarniam...

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2690
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Restytucjonizm

Postautor: Datsun » sob lip 21, 2018 5:36 am

ariel pisze:
korba pisze:I co dzisiaj z tą grupą?


Podziały i wewnętrzne skłócenie? Znowu się mylę?

Wiesz, Arielu ale odnoszę zwyczajnie wrażenie, że jesteś po prostu nieżyczliwy...
Napisanie tego sprawiło Tobie jakąś satysfakcję?
To Korba się mnie zapytał i przeczytaj co mu na to odpowiedziałem. Tak naprawdę to nie masz żadnych podstaw aby się wypowiadać na ten temat.

Odpowiem jednak aby zdementować tę zwyczajną plotkę.

Owszem mylisz się.
Po pierwsze to nie stanowiliśmy jakiejś zintegrowanej i zorganizowanej grupy. Każdy mógł robić ze swoim życiem co chciał. Sprawa dotyczy przecież okresu ponad dziesięć lat temu. O ile mi jest wiadomo to wszyscy są wierzący i gdy się gdzieś widzimy to bynajmniej nie jako skłóceni ale witamy się i rozmawiamy. Nie przypominam sobie żadnych kłótni, jeśli już to różnice w zrozumieniu.
Powiedzmy, że to tak jak z apostołami Barnabą i Pawłem: gdy doszło do różnic w poglądach to każdy poszedł swoją drogą. Nikt z nas nie podpisywał jakiejś "lojalki" wobec wszystkich. Komuś się spodobało przykładowo u Baptystów, innemu u zielonoświątkowców, a jeszcze innemu aby pozostać u Badaczy. Ot i wszystko.
Widujemy się jednak przy różnych okazjach i bardzo proszę abyś nie opowiadał publicznie głupot, że jesteśmy skłóceni. Niektórych osób zupełnie nie widuję.
Jeśli nawet popadli w jakieś zwiedzenie to niczego nie dowodzi. Chrześcijaninowi nie przystoi się kłócić ale ma prawo mieć swoje zdanie i należy je uszanować.

Ilyad
Posty: 1191
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 6:56 am

Re: Restytucjonizm

Postautor: Ilyad » wt lip 24, 2018 9:53 am

Ariel:
Podziały i wewnętrzne skłócenie? Znowu się mylę?

Ponieważ temat dotyczy też bezpośrednio mnie, chciałbym też odpowiedzieć. Na każdą sprawę można spojrzeć na co najmniej dwa sposoby: z próbą zrozumienia sytuacji, lub z osądem. Ty wybrałeś tę drugą opcję, o czym świadczy Twoja kąśliwość.

Prawdą jest że nasze drogi się rozeszły, jednak z nikim się nie dzieliłem ani się nie kłóciłem. Ze wszystkimi przyjaciółmi z tamtych lat żyję w zgodzie, chociaż z pewnością nie w takiej zażyłości jak dawniej. Nie mam wpływu na to że ktoś niezłomnie uwierzył w "nieutracalność zbawienia" i rozpoznaje wolę Bożą, np. w tym, by przyłączyć się do Kościoła Baptystów, a inny by pozostać u Badaczy i i uważam, że lepiej w ogóle w takie sprawy nie ingerować, jak czyjś kontakt z Bogiem. Nie mam zaś cienia wątpliwości, jaka była wola Boża do mnie i mojej rodziny. Wiem że niektórzy z moich dawnych braci od Badaczy mają do mnie żal że podeptałem "najlepszą prawdę", zapisaną w Tomach Russela, ale nic nie mogę na to poradzić. :cry: Z tego co wiem, to w końcu białostocki zbór Badaczy ich zdaniem był za mało radykalny w poglądach i uznając go za "odstępczy", sami z niego odeszli i zbierają się odtąd po domach.


Wróć do „Wyznania i ruchy związane z C.T.Russellem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość