Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Zapraszamy do opisywania swoich świadectw nawrócenia lub innych świadectw działania Boga w swoim życiu.
Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2532
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Datsun » pn paź 12, 2015 4:51 pm

Witam.
Poniżej wklejam spisane przeze mnie dziewięć lat temu świadectwo mojego nawrócenia. Mam nadzieję, że moje przeżycia pomogą komuś w podjęciu decyzji aby pójść za Panem Jezusem.


" BYŁEM ŚWIADKIEM JEHOWY


ŚWIADECTWO NAWRÓCENIA MARCINA Z BIAŁEGOSTOKU

Moja wędrówka za Panem tak naprawdę zaczęła się niedawno. Z Biblią mam kontakt od dzieciństwa. Moja matka, nie żyjąca już od 1998 roku, zaczęła studiować Biblię ze Świadkami Jehowy o ile pamiętam w 1987 roku. Poznała pewną siostrę w szpitalu i zainteresowała się wtedy Bogiem i Pismem Świętym. Tak zwane studium Biblii trwało przez jakiś czas, bo pamiętam chodziliśmy nawet z bratem na zebrania. Za czasów komunizmu wszelkie takie spotkania były nielegalne. Świadkowie Jehowy nie byli jeszcze w Polsce zarejestrowani jako religia. Stąd właśnie między innymi były prześladowania i co zawsze podkreślam, to właśnie głównie oni byli wsadzani do więzień na przykład za odmowę odbycia zasadniczej służby wojskowej. Były to poniekąd mroczne czasy, ale patrząc na to z perspektywy czasu wpływało to bardzo dobrze na gorliwość i niesamowity przyrost neofitów.
To właśnie mój starszy o dwa lata brat tak naprawdę zainteresował sie najbardziej. Ja jeszcze byłem mały i prawie zupełnie te sprawy mnie nie interesowały.
Matka dość szybko przestała się interesować lecz mój brat tak łatwo się nie dał. Cierpiał wręcz prześladowania w domu, bo relacje między synem i matką trochę się poprzestawiały. Ja stałem wobec tego wszystkiego na uboczu, jednak ziarno Prawdy zostało zasiane i po wielu latach miało zakiełkować.
Z uwagi na to, że ojciec już wcześniej od nas odszedł, a matka wyjechała za granicę „za chlebem” w 1991 roku zostałem z bratem sam. Miałem wtedy piętnaście lat, a brat siedemnaście i zostaliśmy praktycznie sami, a na dodatek pod opieką mieliśmy jeszcze naszą osiemdziesięcioletnią babcię.
Matka przysyłała pieniądze, a my mieliśmy otwartą furtkę do szerokiego świata. Może nie będę się rozpisywał o trybie życia jaki prowadziliśmy, bo nie był to właściwy kierunek.
Można sobie wyobrazić co mogłoby się zdarzyć gdyby Bóg nie zatroszczył się o nas.
Po jakimś czasie mój brat, Wojtek zaczął znowu studiować Biblię ze Świadkami Jehowy.
Będąc już wtedy w szkole zawodowej byłem myślącym człowiekiem i pewne wartości usłyszane w dzieciństwie zaczęły kiełkować w moim sercu. Wiedziałem, że ten świat jest rządzony przez szatana i że jest nadzieja życia wiecznego. W 1992 roku zacząłem studiować Biblię ze Świadkami.
Chrzest z wody Wojtek przyjął latem, a ja w październiku.
Byłem Świadkiem Jehowy przez dłuższy czas bo aż do 1996 roku. Odeszliśmy od nich ze względu na przekonania. Coś nam wtedy zaczęło u nich nie pasować tzn. pewne nauki niepasujące do ogólnego światła Pisma Świętego. Przede wszystkim rzekome przyjście Pana w 1914 roku , „jedyna religia prawdziwa” , „drugie owce” i wiele innych , których nie ma potrzeby wymieniać. Ogólnie to tych, co razem z nami odeszło była cała grupa młodych braci. Wpadliśmy, że tak powiem z deszczu pod rynnę, bo „po drodze” zaczepiliśmy się o Badaczy Pisma Świętego. Wojtek był Badaczem nieprzerwanie aż do 2007 roku, ja zresztą później też zostałem Badaczem , ale to był krótki epizod w moim życiu , o którym jeszcze później wspomnę.
W 1996 roku szatan uderzył silnie w naszą grupę. Zostaliśmy rozbici i eliminowani pojedynczo i sukcesywnie. Psychika każdego z nas była w strzępach, a zrozumie to najlepiej chyba tylko ten co odszedł kiedyś z sekty. Wszyscy byliśmy bardzo młodzi i niestety każdy miał swoje czułe punkty.
Gdybym miał opisać jednym słowem to, w jaki stan wówczas popadłem to powiedziałbym że zasnąłem.
W takim marazmie trwałem przez długi czas. W międzyczasie ożeniłem się, zostałem ojcem, krótko mówiąc przestałem być w jakikolwiek sposób aktywny dla Pana. Pomimo wszystko jednak nie stałem się jakimś typowym świeckim człowiekiem pozbawionym wyższych zasad. Z głowy nie wywietrzało mi prawie nic, ale byłem w duchowym mrocznym lochu do którego sam siebie tak naprawdę zamknąłem. Myślę, że zacząłem mieć również problemy z alkoholem i moje małżeństwo wisiało wtedy na włosku. Miałem różnego rodzaju problemy jak na przykład wychowywanie swoich dzieci, czy życie zgodnie z sumieniem, które tak łatwo jest splamić prowadząc własny interes. Przestałem myśleć zupełnie o przyszłości i gryzłem się w swojej duszy z tym wszystkim. Ciężko było, naprawdę i chociaż z materialnego punktu widzenia miałem wszystko, to byłem bardzo nieszczęśliwy.
W pewnym momencie zaczęło się jednak ze mną dziać coś niesamowitego. Czułem, że moja służba dla Pana się jeszcze nie skończyła i że wszystko dopiero przede mną. Wiedziałem, że prędzej czy później się nawrócę i że Pan na mnie czeka. Martwiłem się jednak, że mogę się nawrócić, gdy będę już stary lub może nawet nigdy bo umrę nagle. Podkreślam tutaj jeszcze, że nie rozumiałem wtedy prawidłowo wielu tak oczywistych dla mnie teraz nauk jak na przykład dusza człowieka, Boskość Jezusa Chrystusa lub dzień sądu ostatecznego. Blokowało to mnie bardzo gdyż wiele rzeczy człowiek rozpatruje typowo cieleśnie myśląc, że nie ma duszy i jest tylko ciałem. Czułem w głębi siebie taki zew, który celowo w sobie próbowałem zagłuszyć, a alkohol doskonale się do tego nadawał. Myślę, że „na upartego” to mógłbym sobie zmarnować tak całe życie.
Przełom nastąpił na początku 2006 roku. Takie już czułem „parcie” od wewnątrz i głos wzywający mnie, że nie mogłem już w sobie tego zagłuszyć. Przez wszystkie te lata modliłem się czasami do Boga i pamiętam, że poprosiłem Go o pomoc. Myślę, że gdybym wtedy na siłę się zaparł, to chyba zamknąłbym sobie już na zawsze drogę do Boga.
Szedłem sobie rano do garażu przez łąkę (odległość do domu ok. 2 km.) i w pewnym momencie poczułem taki przebłysk radości w sercu. Nigdy czegoś takiego nie czułem, radość, którą trudno jest opisać, a którą zna każdy , kto chodzi w Duchu Świętym. Było to jednak chwilowe, ale dało mi to dużo do myślenia. Postanowiłem się „przełamać” i zacząłem czytać Ewangelię. Modliłem się przy tym do Boga i poprosiłem, że jeżeli jeszcze się mną interesuje, to aby mi to pokazał.
Wracałem z córką ze spaceru i zaczepili mnie Ś.J. głoszący po ulicy. Porozmawialiśmy z godzinę o różnych tematach, gdzie starałem się w delikatny sposób pobudzić ich do myślenia. Zapraszali mnie na Pamiątkę, którą obchodzą raz w roku, dnia 14 Nisan. Co prawda dość specyficznie to wygląda, gdyż nikt ze Świadków w niej nie uczestniczy jednak samo to wydarzenie dało mi do myślenia.
Była wiosna, a że nie miałem wtedy dużo pracy to często samotnie wyjeżdżałem do swojego domu na wsi aby tam pracować. Przy tym miałem dużo czasu na myślenie. Kolejnym wydarzeniem było moje nieoczekiwane spotkanie z pewnym bratem ŚJ w tym domu na wsi. Z uwagi na to, że jest to bardzo odludne miejsce byłem wielce zaskoczony, gdy przyszedł(!) do mnie człowiek, którego od dziesięciu lat nie widziałem poza jednym przelotnym spotkaniem. Świadkowie mają bardzo specyficzne podejście do osób, które były Świadkami a później odeszły. Traktują ich niemal jak wrogów, jest to bardzo przykre, ale niestety prawdziwe. Dlatego byłem niezmiernie zaskoczony, gdy odwiedza mnie były współwyznawca po wielu latach jak gdyby nigdy nic i tłumaczy , że miał po prostu takie pragnienie.
Dlatego zawsze uważałem i nadal uważam, że Bóg często jeśli zechce posługuje się różnymi społecznościami, nawet tymi jednozbawiennymi i o tak abstrakcyjnym spojrzeniu na niektóre nauki Biblii. Pogadaliśmy sobie trochę, ale ja już dostrzegałem w tym wszystkim rękę Bożą.
Przez cały czas czytałem Pismo Święte i modliłem się .
Pewnego poranka wstałem wcześnie, gdy wszyscy spali i czytałem Nowy Testament, bo taki miałem codzienny zwyczaj.
Pomyślałem wtedy tak sobie, że gdybym tak żył w czasach Pana Jezusa, to gdyby tak podszedł do mnie i powiedział do mnie : „pójdź za mną”, to rzuciłbym wszystko i poszedłbym, tak jak na przykład uczeń Mateusz. Jednak żyję w zupełnie innych czasach i takie rzeczy się nie zdarzają (tak wtedy myślałem). Należy pamiętać, że ciągle miałem wszczepione pewne typowo świadkowo-badackie poglądy, gdyż oba te wyznania pochodzą z jednego korzenia. Niestety panuje u nich pogląd, że Pan Jezus w bezpośredni sposób nikogo nie powołuje oraz Dary Ducha w obecnych czasach przeminęły. Jak zatem mają się dokonywać cuda na naszych oczach, gdy nie ma pewnej rzeczy niezbędnej, a mianowicie wiary?
Tego pamiętnego poranka podniosłem swoje oczy ku niebu i powiedziałem mniej więcej takie słowa : Panie Jezu gdybym ja tak żył w Twoich czasach, gdy byłeś człowiekiem na ziemi i gdybyś powiedział do mnie „pójdź za mną”, to nie wahałbym się ani chwili. Pomyślałem też sobie „błogosławieni , którzy nie widzieli , a uwierzyli”.
Powiedziałem tak do Pana : pójdę za Tobą dokądkolwiek zechcesz, pokaż mi tylko dokąd, do Świadków Jehowy, do Badaczy, do jakiejś innej religii ?

Wtedy wpatrzony w niebo wyraźnie usłyszałem głos: „pójdź za mną”.

Głos powtórzony kilkakrotnie nie pozostawił mi cienia wątpliwości. Siedziałem jak zamurowany i nie wiedziałem co myśleć. Sam Pan Jezus mnie powołał w sposób , którego nawet nie brałem pod uwagę. Wtedy jeszcze nigdy nie słyszałem o czymś podobnym.
Zrozumiałem, że do tego nie jest potrzebna żadna religia, a tym bardziej żadna przynależność do niej. Liczy się oddanie dla Chrystusa i wędrówka za nim, a chrześcijanie są wszędzie. Miałem iść za Jezusem, a nie zapisywać się do jakiejś religii.

Być może to tylko zbieg okoliczności, a może nie...ale miałem wtedy równiuteńko trzydzieści lat gdy Pan mnie powołał.

Pamiętam, że sięgnąłem wtedy po tzw. literaturę Biblijną. Zacząłem czytać „Boski plan wieków”, książkę, która kiedyś wywarła na mnie duże wrażenie. Poczułem jednak coś co mnie zaniepokoiło i taki wewnętrzny głos: „po co to czytasz?”.
Zadałem wtedy sobie to pytanie i sam od razu na nie odpowiedziałem. Zrobiłem wtedy „reset” i „sformatowałem twardy dysk”, tak można by to najlepiej unaocznić. Postanowiłem swoją wiarę budować nie na czyimś fundamencie i wszelkie nauki rozumieć tak, jak Pismo Święte do mnie przemawia. Do dziś zresztą nie czytam żadnych książek i nie słucham żadnych kazań nauczających. Mój indywidualny tok rozumowania naprowadził mnie do wielu ciekawych wniosków, o których nie ma konieczności teraz pisać.
Byłem wtedy jak samotny pielgrzym bez kontaktu z chrześcijanami. Tylko modlitwa i Pismo Święte nadawały kierunek moim krokom.
Chrzest z wody przyjąłem, jak już wspomniałem w 1992 roku, ale nie był to typowy chrzest w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Był to chrzest imitujący ten biblijny bo zrobiony „po świadkowemu” czyli tak naprawdę w posłuszeństwo „organizacji”.
Narodziłem się na nowo, co prawda wiele lat później ale bez wątpienia na pewno.
Spotkałem pewnego dnia brata od Badaczy Pisma Świętego, którego znałem od bardzo dawna. Jest właścicielem sklepu z artykułami motoryzacyjnymi i akurat przejeżdżałem obok i „wpadłem” na chwilę aby kupić żarówkę do świateł w samochodzie, bo się przepaliła. Serdecznie się ze mną przywitał i staliśmy przed sklepem i rozmawialiśmy. Zapytałem co słychać dobrego. Odpowiedział, że wszystko w porządku, ja zaś odparłem, że miałem na myśli sprawy duchowe. Zdziwił się mocno , bo nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą na te tematy. Poszedł do sklepu i przyniósł mi w prezencie Pismo Święte, tzw. „Gedeonitkę”, wydawaną i rozpowszechnianą bezpłatnie przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Gedeonitów. Pamiętam, że dostałem kiedyś w szkole zawodowej taki sam egzemplarz i będąc wtedy Ś.J. zastanawiałem się kim są ci Gedeonici, skoro to tylko Świadkowie są „jedyną religią prawdziwą”. Pytanie moje pozostało wtedy bez odpowiedzi, ale zapamiętałem sobie tę nazwę. Gdy zapytałem Darka o szczegóły, to bardzo mi się spodobała ta działalność, bo nigdy nie byłem za rozdawaniem broszurek . Uważam, że tylko Pismo Święte w nieskażonej postaci potrafi najlepiej przemówić do serca człowieka.
Wracając do wydarzenia pod sklepem, to brat ów powiedział, że wszystko super i że zaprasza mnie do siebie na spotkanie piątkowe, gdzie spotyka się z moim rodzonym bratem na studiowanie Biblii.
Powiedziałem, że chętnie przyjdę. Wojtek był wtedy za granicą więc umówiliśmy się na następny piątek.
Nie mogłem się doczekać do tego spotkania, i gdy przyszedłem do Darka (bo tak się ten brat nazywa) już czułem, że będzie się działo. Usiedliśmy sobie przy stole w kuchni i zaczęliśmy rozmawiać. Gdy przyszedł Wojtek, mój rodzony brat, to był miło zaskoczony gdy mnie zobaczył.
Darek zaczął opowiadać swoje świadectwo nawrócenia . Trochę to dziwnie brzmi, ale będąc Badaczem Pisma Świętego można się nawrócić do Boga. Później przestało mnie to dziwić, gdy poznałem ich bliżej. Tak naprawdę to według mnie niewielu jest Świadków i Badaczy, którzy narodzili się na nowo.
Darek opowiadał swoje świadectwo, a ja coraz szerzej otwierałem oczy. Opowiadał po prostu historię, która poniekąd była podobna do mojej. Pan podniósł go z głębokiego dołu, gdy był w depresji i traumatycznej wręcz sytuacji. Obudził się nowym człowiekiem, pełnym radości i szczęścia. Pan go uzdrowił i pociągnął do siebie. Gdy mi to opowiadał, to robił to ze łzami w oczach. Wzruszyłem się też bardzo i powiedziałem im, że mnie spotkało coś bardzo podobnego.
Opowiedziałem im swoją historię i wtedy z kolei to oni „zbaranieli”.
Powiedziałem im, że mnie nie trzeba nawracać, bo już to się ze mną stało. Gdy im powiedziałem, że Pan mnie powołał, to nie byli szczególnie zdziwieni. Powiedzieli tak: „Pan się Ciebie dotknął”.
Najwyraźniej nie był to pierwszy przypadek, który usłyszeli. Dopiero później mi powiedzieli, że zastanawiali się przed spotkaniem co zrobić, aby jakoś mnie zachęcić do nawrócenia się do Boga. Okazało się, że pod tym względem nie mieli ze mną nic do zrobienia. Pogawędziliśmy jeszcze trochę i Wojtek podwiózł mnie do domu, bo przyszedłem tam na piechotę. Zacząłem więc przychodzić do nich na te spotkania w piątki.
Po którymś z tych spotkań, było już późno, bo około dwudziestej trzeciej godziny, przyszedłem do domu. Położyłem się spać, lecz zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Byłem bardzo wzruszony i przejęty na wskroś Bożą miłością i miłosierdziem, że przyjął mnie jak syna marnotrawnego. Przenikał mnie żal za wszystkie moje grzechy.Płakałem przez cały czas i nie mogłem zasnąć. Czułem, jak zaczyna się coś we mnie dziać w środku, coś bardzo niezwykłego. Czułem, jak zaczynam być napełniany światłem i miłością. Począwszy od środka aż po końce palców czułem jakby światło, tak jakbym widział siebie w innym wymiarze. Czułem się tak napełniony radością, miłością, że aż mnie rozsadzało. Zupełnie nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Miałem wrażenie jakbym cały świecił. Byłem pełen Ducha Świętego. Nigdy w życiu tyle nie płakałem, a był to płacz szczęścia. Nie należę, że tak powiem do ludzi uzewnętrzniających swoje uczucia i niewielu jest ludzi, którzy widzieli moje łzy. Stąd sam byłem zdziwiony swoim wzruszeniem.
Czuję Ducha Świętego nieprzerwanie, aż do dnia dzisiejszego i idę za Jezusem, moim mistrzem, Panem, przyjacielem i bratem.
Stało się ze mną wtedy tamtego dnia coś, co dopiero niedawno, czyli po roku zrozumiałem...
Zostałem wtedy ochrzczony Duchem Świętym.
Sprawdziłem to dokładnie, był to żydowski dzień pięćdziesiątnicy w czerwcu 2006 roku.



Białystok dn. 12.06.2007 r. "

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1887
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Ann78 » pn paź 12, 2015 9:02 pm

Dziękuję za Twoje świadectwo, Datsun :)
Pan przyprowadza do Siebie, chrzci Duchem Świętym, i to nie jest pod linijkę, jak w "zorganizowanych" religiach się mówi.

Piszesz (co mi się bardzo spodobało):
"Zrozumiałem, że do tego nie jest potrzebna żadna religia, a tym bardziej żadna przynależność do niej. Liczy się oddanie dla Chrystusa i wędrówka za nim, a chrześcijanie są wszędzie. Miałem iść za Jezusem, a nie zapisywać się do jakiejś religii."

Ja, po moim nawróceniu, potrzebowałam społeczności. Najpierw chodziłam do Kościoła Katolickiego, bo tylko to znałam. Moje serce przepełniała radość i wielka chwała dla Boga. Jednak nie wszystko było zgodne z tym, co mówi Słowo Boże. Pamiętam jedno kazanie o zbawieniu:
omówione bardzo dokładnie 10 przykazań, ale ani słowa o łasce - tak, jakbyśmy żyli nadal tylko pod zakonem, jakby nie było w ogóle Nowego Przymierza... Kiedy indziej ksiądz zapraszał do odwiedzenia Kościoła i Jezusa Chrystusa w Tabernakulum - mówił o tym, jako o specjalnej okazji do spotkania z Panem i modlitwy. Jak to?! - przecież czcimy Boga w prawdzie i Duchu Świętym, a modlić się możemy nieustannie...

I pewnej niedzieli, podczas Mszy zaczęły kołatać w mojej głowie słowa: gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. (Mat. 18, 20) To było bardzo uporczywe. Wiedziałam już, że nie potrzebuję wielkich zgromadzeń, ale potrzebuję społeczności, gdzie wielbi się Jezusa Chrystusa. Potem była modlitwa i Boże prowadzenie - do malutkiej wspólnoty, którą zresztą już poznałeś :)

Edward73
Posty: 53
Rejestracja: wt paź 06, 2015 6:23 pm

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Edward73 » wt paź 13, 2015 12:11 am

Pan naprawdę działa jak chce i kiedy chce,jestem przepełniony radością drogi bracie i droga siostro z powodu waszych świadectw chwała Jezusowi!!!
Trzeba o Nim mówić a Pan da sposobność następnym Świadkom poznać swą chwałę,nie warto się zniechęcać bo nawet jeśli uratuje się jedna dusza całe niebo się weseli.Każdy z nas potrzebuje innego czasu mnie trzeba było aż 20 lat by się nawrócić .Dziś dziękuje Bogu za obfitość łaski bo to naprawdę cud jak zindoktrynowani świadkowie nawracają się i wielbią Pana Jezusa.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2532
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Datsun » śr paź 14, 2015 6:34 am

Tak, świadectwa nawróceń ludzi, którzy wyszli z "organizacji " mają wielką moc. Czytając takie widać jak Bóg działa w życiu człowieka, który Go szuka.
Jeśli możecie to proszę o zamieszczanie innych świadectw. :-)
Chwała Panu!

Awatar użytkownika
Grzes55555
Posty: 585
Rejestracja: czw wrz 24, 2015 10:17 pm

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Grzes55555 » śr paź 14, 2015 11:36 am

Wspaniałe świadectwo Bracie Marcinie :)
Oby dotarło do jak największej liczby osób tkwiących w ludzkich naukach, nierzadko zagubionych i samotnych.
Z całego serca życzę Ci aby Twa wiara w Tobie wzrastała mocą Ducha Świętego :)

Z dedykacją Mat 11:28.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2532
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Datsun » śr paź 14, 2015 3:59 pm

Dziękuję za życzenia i dedykację Grzesiu. :)
Z wzajemnością. rzecz jasna ;)

Awatar użytkownika
alert
Posty: 281
Rejestracja: pn lis 23, 2015 10:20 am

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: alert » śr lis 25, 2015 8:03 pm

@Datsun

Na Twoje świadectwo też powiem chwała i dzięki Bogu !
Upewniasz mnie że Bóg naprawdę nie robi różnicy, ale miły Mu jest każdy szczery i uniżony człowiek. Oraz uświadamiam sobie na nowo, że Bóg używa różnych sposobów (czasem bardzo pokręconych) żeby przyprowadzić człowieka do Siebie.

Jestem zbudowany tym że na forum mogę czytać takie słowa, a mam już kilkuletnie doświadczenie i jest to pierwsze takie forum. Życzę wiele błogosławieństwa wszystkim odpowiedzialnym za to miejsce.
Jezus żyje i wkrótce Powróci

Natan
Posty: 704
Rejestracja: ndz wrz 20, 2015 6:04 am

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Natan » pn lip 11, 2016 10:18 am

Drogi Marcinie,

Bardzo dziękuję za Twoje świadectwo. Bóg faktycznie mocno wkroczył w Twoje życie.

Niemniej, odnoszę wrażenie, że Twoja droga jest trudniejsza i bardziej indywidualna niż większości z nas, bowiem nie czytasz obecnie żadnych książek ani nie słuchasz kazań nauczających. Z pewnego punktu widzenia jesteś dzięki temu wolny od takich herezji niektórych segmentów ewangelicznego lub charyzmatycznego chrześcijaństwa, jak Raz zbawiony, na zawsze zbawiony; sekretne pochwycenie Kościoła i dwufazowy powrót Chrystusa; podwójna predestynacja; konieczność mówienia językami do zbawienia; potrzeba radzenia się 'proroków' w kwestiach życiowych; przywrócenie apostołów w Kościele; możliwość nauczania przez kobiety w Kościele i piastowania prze nie funkcji starszego lub pastora, itp. Te nauki ludzie biorą albo z książek, albo z kazań.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2532
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Datsun » pn lip 11, 2016 3:49 pm

Dziękuję Natanie za Twoje słowa.
Cóż, rzeczywiście masz rację w tym co napisałeś. Staram się poznawać Pismo Święte bez naleciałości ludzkich interpretacji. Nieraz widziałem zdziwienie gdy ktoś pytał mnie czy czytałem nauki jakiegoś kaznodziei , a ja nawet nie wiedziałem kto to taki. ;)
Poznałem kiedyś pewnego brata, który przeczytał mnóstwo książek chyba większości nauczycieli i na koniec wszystkie sprzedał uznając, że już sam nie wie który z nich ma rację.
Napisałeś drogi bracie, że moja droga jest trudna. Masz rację, bo nie jest łatwa. Myślę, że droga każdego z nas jest trudna.
Pozdrawiam serdecznie. :)

Szaweł
Posty: 230
Rejestracja: wt lip 12, 2016 7:48 am

Re: Świadectwo nawrócenia Marcina z Białegostoku

Postautor: Szaweł » wt lip 12, 2016 3:38 pm

Datsun pisze:Dziękuję Natanie za Twoje słowa.
Cóż, rzeczywiście masz rację w tym co napisałeś. Staram się poznawać Pismo Święte bez naleciałości ludzkich interpretacji. Nieraz widziałem zdziwienie gdy ktoś pytał mnie czy czytałem nauki jakiegoś kaznodziei , a ja nawet nie wiedziałem kto to taki. ;)
Poznałem kiedyś pewnego brata, który przeczytał mnóstwo książek chyba większości nauczycieli i na koniec wszystkie sprzedał uznając, że już sam nie wie który z nich ma rację.
Napisałeś drogi bracie, że moja droga jest trudna. Masz rację, bo nie jest łatwa. Myślę, że droga każdego z nas jest trudna.
Pozdrawiam serdecznie. :)


Przeczytaj najpierw Biblię a potem dyskutuj. Trudno ci będzie skoro naleciałości w głowie już masz. Ale wystarczy, że przeczytasz cały ST i pewną jasność co do tego jak ma na imię Bóg powinieneś mieć. Chyba, że korzystasz z Biblii gdzie imię Jahwe zostało wyrzucone. Powodzenia !


Wróć do „Świadectwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość